Kalendarz

Grudzień 2017
P W Ś C P S N
« paź    
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

Archiwa

Katygorie

Seria Metro

Fragmenty audio „Metro 2035″ – Dmitry Glukhovsky

Witajcie,
Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam dwa fragmenty audio „Metra 2035″. Dla fanów serii poświęcił się Krzysztof Banaszyk. Naprawdę fajnie i warto. zapomniałam się zapytać czy mają w Bibliotece „Metro”.  Świetna robota autora. Lubię jego głos. Fragmenty pochodzą STĄD.

Premiera: „Metro 2035″ – Dmitry Glukhovsky.

Witajcie,
Dzisiaj wielki dzień dla fanów Universum „Metro” Dimitra Glukhovski’ego. Kolejna i zamykająca cały cykl powieść ma dzisiaj swoje wielkie święto – premierę. Od dzisiaj dostępna we wszytkich polskich księgarniach.

Czytaj więcej

Uniwersum „Metro 2033″. „Dzielica obiecana” i „Otchłań” – Paweł Majka.

Witajcie,
Dzisiaj cośna szybko. Dawniej obiecałam, że będę wrzucać coś z Uniwersum Metra. Dotrzymuję obietnicy. Z naszego własnego podwórka. Dwie powieści z Uniwersum Metra 2033. Jutro recenzja „Trzeciej lokatorki”.

Czytaj więcej

Zwiastun „Metro 2033″ – Dmitry Glukhovsky.

Witajcie,

Nie udało mi się skopiować. Oto link: http://www.schooltube.com/video/b2c9c36e085d4ac9947c/Metro%202033%20by%20Dmitry%20Glukhovsky%20Book%20Trailer

„Metro 2033 i 2034″ – Glukhovsky Dmitry. Apokaliptyczna wizja przyszłości od rosyjskiego pisarza.

Witajcie,

Dzisiaj chciałabym Wam jeszcze zaprezentować książki o apokaliptycznej wizji przyszłości od Glukhovsky Dmitry’ego. Słucham obecnie pierwszego tomu i jestem zachwycona. Jest jeszcze „Uniwersum”. „Uniwersum” są to książki innych autorów, ale dziejący się w tym świecie. „Uniwersum” w najbliższym czasie.

„METRO 2033″

OPIS KSIĄŻKI:

 Rok 2033. Świat w wyniku konfliktu atomowego został obrócony w stertę gruzu. Jednym z ostatnich – może ostatnim? – ze skupisk ludzkości pozostaje moskiewskie metro. Od ponad 20 lat ludzie, którzy ocaleli z piekła wojny, próbują uchronić co tylko się da z minionej przeszłości. Zamknięci w podziemnym świecie, w którym brakuje wszystkiego, a nade wszystko energii, skazani są na regres.
Na powierzchni pojawiły się zmutowane pod wpływem promieniowania nowe gatunki i będąc lepiej przystosowanymi do życia w warunkach ciągłej radiacji zastąpiły człowieka. Zaczynają też przenikać do metra. Czas człowieka przeminął. Ale czy na pewno?
Moskiewskie metro, dzięki swej unikalnej konstrukcji i stumetrowej głębokości, uratowało życie kilkunastu tysiącom moskwian, którzy nie zdają sobie sprawy, że najprawdopodobniej są ostatnim przyczółkiem ludzkości. Stworzyli tu swój własny świat.
Pamięć o świeżym powietrzu, błękitnym niebie, trawie pod stopami stopniowo umiera. Na mrocznych stacjach, rozświetlanych światłami awaryjnymi i blaskiem ognisk, mieszkańcy próbują wieść życie zbliżone do tego sprzed katastrofy – tworzą mikropaństwa, których spoiwem może być ideologia, religia czy ochrona filtrów wodnych… Zawierają sojusze, toczą wojny. W bocznych tunelach uprawiają grzyby, hodują świnie i kury. Opał i potrzebne rzeczy dostarczają im stalkerzy, którzy wyprawiają się na powierzchnię.  Czytaj więcej

Fragmenty rozdziału 1 i 2 książki „Metro 2033″

Witajcie,

Od wczoraj słucham „Metra 2033″. fantastycznej książki rosyjskiego pisarza o apokaliptycznym świecie w przyszłości :-). Więcej fragmentów znajdziecie tutaj: http://metro2033.pl/metro2033/fragmenty/rozdzial-2.-mysliwy./. Wkrótce recenzja. :)

„ROZDZIAŁ 1

KONIEC ŚWIATA

– Kto tam? Hej, Artem! Zobacz no!

Artem podniósł się niechętnie ze swojego miejsca przy ognisku i, przewieszając karabin z pleców na pierś, ruszył w ciemność. Stanął na samym skraju oświetlonej przestrzeni i jak umiał głośno i sugestywnie, z demonstracyjnym szczękiem odciągnął zamek i ochryple zawołał:

– Stać! Hasło!

Z ciemności, w której chwilę wcześniej rozległ się dziwny szmer i głuche pomruki, dało się słyszeć pośpieszne, lekkie kroki. Coś przestraszyło się mocnego głosu Artema i szczęku broni i pobiegło w głąb tunelu. Artem szybko wrócił do ogniska i rzucił do Piotra Andriejewicza:

– No i nic, nie pokazał się. Nic nie powiedział, tylko zwiał.

– Ty ofermo! Miałeś rozkaz: nie odpowiadają – strzelać od razu! Skąd ty wiesz, co to było? Może to czarni się podkradają?!

– Nie… To chyba w ogóle nie ludzie… Bardzo dziwne dźwięki… No i kroki nie takie jak człowieka. Czy ja niby ludzkich kroków nie słyszałem? Poza tym, gdyby to byli czarni, to czy oni choć raz tak uciekali? Sam pan wie, Piotrze Andriejewiczu, że ostatnimi czasy czarni od razu rzucają się naprzód – atakowali już patrole gołymi rękami i szli wyprostowani na karabin maszynowy. A ten od razu zwiał… Jakieś tchórzliwe bydlę.

– Pięknie, Artem! Za dużo mędrkujesz! Masz rozkaz, to działaj według rozkazu i się nie zastanawiaj. Może to zwiadowca? Zobaczył, że nas tu mało – teraz przyjdzie ich więcej i… Może nas tu zaraz lekko i przyjemnie ukatrupią, ciach nożem po gardle i całą stację wyrżną, tak jak się to skończyło z Poleszajewską – a wszystko dlatego, że tyś gada na czas nie załatwił… Spójrz na mnie! Następnym razem każę ci ich gonić w tunelu!

Artem skulił się na myśl o tunelu za siedemsetnym metrem. Strach było sobie nawet wyobrazić, żeby tam pójść. Nikt nie miał odwagi chodzić dalej niż siedemset metrów na północ. Patrole dojeżdżały do pięćsetnego i po tym jak poświeciły na słup graniczny reflektorem drezyny i upewniły się, że żaden śmierdziel za niego nie przelazł, pośpiesznie wracały. Zwiadowcy, chłopy na schwał, byli żołnierze piechoty morskiej – ci zatrzymywali się na sześćset osiemdziesiątym, chowali w dłoniach zapalone papierosy i zamierali, przyklejeni do szkieł noktowizorów. A potem cofali się, powoli, spokojnie, nie spuszczając oczu z tunelu i w żadnym wypadku nie odwracając się do niego plecami.

Posterunek, na którym się teraz znajdowali, mieścił się na czterysta pięćdziesiątym, pięćdziesiąt metrów od słupa granicznego. Lecz granica była sprawdzana raz dziennie, a obchód zakończył się już parę godzin temu. W tym momencie ich stanowisko było ostatnie, a przez te kilka godzin, które minęły od poprzedniej kontroli, stwory, które mogły się przestraszyć patrolu, na pewno znów zaczęły podpełzać bliżej. Ciągnęło je do ognia, bliżej ludzi…

Artem usiadł na swoim miejscu i spytał:

– A co się stało z tą Poleszajewską? Czytaj więcej